12 lutego 2019

Aptekarze wzbraniają się przed nocnymi dyżurami.

Aptekarze wzbraniają się przed nocnymi dyżurami, bo mają kłopoty kadrowe, ale przede wszystkim związane są z tym duże koszty przy symbolicznych dochodach z handlu. Konstytucja każdemu zapewnia dostęp do opieki medycznej, a obowiązek zapewnienia dyżuru apteki należy do poszczególnych powiatów, które muszą zdecydować o tym która apteka będzie taki nocny dyżur pełnić. Problem dotyczy przede wszystkim aptek znajdujących się w małych miejscowościach.

Im mniejsza gmina, tym większe problemy z takimi dyżurami. Wynika to z przyczyn ekonomicznych, bo to nie opłaca się aptekarzom – mówi Jacek Brodziński wiceprezes Podkarpackiej Okręgowej Rady Aptekarskiej

W większości małych miejscowości nie ma nocnej i świątecznej opieki lekarskiej, co powoduje, że nie ma pacjentów, którzy by z tymi receptami przychodzili do aptek. Jeżeli jest jakieś nagłe zdarzenie, jadą do miast, najczęściej powiatowych, gdzie otrzymując receptę wykupują leki. – Nie wyobrażamy sobie, by apteka nie pracowała w nocy. Są przypadki, że szybko podany lek ratuje życie. Na taki lek nie mogą czekać choćby dzieci, które wymagają np szybkiego zbicia temperatury, a w domowej apteczce taki specyfik właśnie się skończył – mówią pacjenci.  

Pacjenci mniejszych miejscowości nie wyobrażają sobie by po leki nocą jechać do miasta wojewódzkiego. Dlatego Rady Powiatów odpowiedzialne za zorganizowanie takich dyżurów robią wszystko, by dyżurne apteki pracowały także w nocy.

Wczoraj do porozumienia doszło w powiecie przeworskim, gdzie ustalono, że na zmianę dyżury w mieście będzie pełnić 12 aptek.

Mimo, że samorządy same próbują rozwiązać problem nocnych dyżurów aptek, to także sami aptekarze domagają się rozwiązań na szczeblu centralnym – dodaje Jacek Brodziński

We wrześniu ubiegłego roku ministerstwo miało przedstawić swoją propozycję rozwiązania problemu. Aptekarze czekają kolejne rozmowy.

Iwona Kosztyła