4 stycznia 2019

Fot. BOSG

Patrol Straży Granicznej w okolicach Krościenka zatrzymał 5-osobową grupę imigrantów z Iraku, którzy pieszo, w trudnych zimowych warunkach nielegalnie przekroczyli granicę z Ukrainy do Polski. Zatrzymano również organizatorów przerzutu, którzy przyjechali po odbiór grupy.

Pięcioosobową grupę obywateli Iraku zatrzymano na granicy państwa w okolicach miejscowości Krościenko (gm. Ustrzyki Dolne). Cudzoziemcy to trzej mężczyzn i dwie kobiety w wieku od 19 do 33 lat. Wszyscy posiadali ważne irackie paszporty. Wyjaśnili, że na Ukrainę dostali się legalnie drogą lotniczą, a później samochodem i pieszo w rejon granicy z Polską. Za przerzut z Ukrainy do krajów Unii każdy zapłacił po 1200 euro. Ostatecznym celem podróży miała być Wielka Brytania.

Po zatrzymaniu grupy, inny patrol funkcjonariuszy SG zatrzymał do kontroli samochód bmw na brytyjskich numerach rejestracyjnych. W pojeździe podróżowało dwóch mężczyzn w wieku 19 i 20 lat. Jak szybko ustalili strażnicy graniczni byli to legalnie przebywający na terenie Unii Europejskiej obywatele Iranu oraz Iraku, którzy zorganizowali przerzut i zamierzali przewieźć grupę w głąb Europy.

Nielegalni imigranci zostali już przekazani z powrotem na Ukrainę w ramach umowy readmisyjnej. Przez następne 3 lata nie będą mogli wjechać do krajów strefy Schengen.

Organizatorzy procederu (Irakijczyk oraz obywatel Iranu) usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstwa. Jeden z mężczyzn przyznał się do zarzucanych czynów i dobrowolnie poddali karze 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres 3 lat. Drugi z cudzoziemców nie przyznał się do winy, więc decyzję w jego sprawie podejmie Sąd.

To pierwsze tego typu zdarzenie zanotowane w 2019 roku na podkarpackim odcinku granicy państwowej z Ukrainą. W minionym 2018 roku, strażnicy graniczni z Podkarpacia zatrzymali łącznie 148 nielegalnych imigrantów, którzy nielegalnie próbowali przedostać się z Ukrainy do Europy Zachodniej. Najczęściej były to przekroczenia grupowe, a Polskę traktowano jako kraj tranzytowy.

Małgorzata Oczoś-Błądzińska