Wędrówki i powroty. Marzycielski świat Marii Heleny na debiutanckim albumie „Planes”

Projekt Maria Helena oddaje w ręce słuchaczy swój debiutancki album. “Planes” to dwanaście utworów, które idealnie będą nam towarzyszyć w te zimowe dni. Po cyfrowej premierze, czas na wersję CD.

Na pierwszą płytę formacji Maria Helena, „Planes”, składa się jedenaście utworów. Dwunastym jest bonus. To jedyna polskojęzyczna piosenka na albumie, pod tytułem „Samoloty”. Cyfrowa premiera płyty miała miejsce 4 grudnia 2020 roku. Poprzedzały ją dwa single z teledyskami: ,,Hunting” i „Samoloty”. W ręce miłośników nastrojowych kompozycji trafia fizyczne wydawnictwo.

Płyta „Planes” jest zróżnicowana w warstwie dynamiki i kolorystyki. Oprócz tradycyjnych rockowo-akustycznych brzmień, usłyszymy na niej także klasyczny kwartet smyczkowy, partie saksofonu czy elektronikę.

Wokalistka Maria Helena Żukowska podkreśla, że zamierzeniem było stworzenie spójnej opowieści – płytę otwiera mroczne „Electrocrime”. Utwór jest refleksją nad chaosem współczesnego świata, nad budzącym niepokój przesytem bodźców i informacji. W innych piosenkach często podkreślamy, że bez wewnętrznej siły, kontaktu z naturą i sztuką, ciężko się w tej rzeczywistości odnaleźć. Zachęcamy słuchacza, by na 41 minut zostawił pęd świata za sobą.

Współkompozytor i producent albumu, Wojciech Beszłej, dodaje – płyta maluje marzycielską rzeczywistość. Czasami to powrót w świat dzieciństwa. To też opowieści o kruchości międzyludzkich relacji. Są tu też odniesienia do podróży w świat ale i w głąb siebie. To historia o powrotach do przyjaciół, do magicznych miejsc i momentów, które nas kształtowały.

Tytułowe „Planes”, czyli samoloty, to symbol metaforycznych podróży, a jednocześnie odniesienie do tego, jak powstawała całość. – Płyta w dużej mierze pisana była właśnie w drodze między Leeds a Wrocławiem – wyjaśnia Maria. – Nawet pomysł na tytuł albumu powstał w trakcie lotu, w drodze z Wysp do studia w Łodzi, gdzie zrealizowaliśmy większość nagrań. To w końcu refleksja nad światem bez granic – wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Wielu z nas być może po raz pierwszy odkryło tego wagę w 2020 roku. Właśnie dzięki różnym współczesnym “mostom” album mógł powstać – mimo dzielącej nas odległości.

Twórcy zaprosili do współpracy nad płytą m. in. dwóch perkusistów, Cyryla Skibę (Ignu, Makiwara) i Łukasza Moskala (Brodka, Kasai, Sister Wood), oraz związanych głównie z wałbrzyską sceną muzyczną basistę Pawła Ludwiczaka i saksofonistę Macieja Rosiaka. Duży wkład w powstanie płyty miał też warszawski realizator studyjny, Grzegorz Mukanowski, który, oprócz rejestrowania większości nagrań „Planes”, zagrał również na kilku instrumentach. Miks i mastering albumu to dzieło Grzegorza Czachora, wcześniej współpracującego m.in. z Leszkiem Możdżerem.